TYLKO U NAS! Wywiad z Zenonem Martyniukiem: „Muzyka gra w moim sercu”

0
821
autor zdjecia: Karol Makurat - Tarakum photography

Łukasz Kalinowicz: Po raz pierwszy w Zielonej Górze Zenon Martyniuk – lider zespołu Akcent. Dzień dobry

Zenon Martyniuk: Dzień dobry. Witam.

Ł.K: Na początku chciałbym zapytać o jedną z ważniejszych kobiet w Pana życiu zawodowym – Marzannę Zrajkowską, z którą Pan współpracuje od lat. Na czym polega ta współpraca?

Z.M: Z Marzanną znamy się od roku 1993-1994. Marzanna jest autorką większości tekstów moich piosenek, począwszy od piosenek „Zycie to są chwile” czy „mała figlarka” aż po te nowsze piosenki „Przez Twe oczy zielone” , „Przekorny los”, „Kochana wierzę w miłość’’, „Prawdziwa miłość to Ty”.

Ł.K. Jest Pan prekursorem nurtu muzyki disco w naszym kraju. Jak na przestrzeni lat zmienia się wrażliwość twórców tego gatunku? Co by nie mówić, to jest przepaść miedzy Pana twórczością pełną ogłady, kultury słowa a tymi współczesnymi twórcami, którzy charakteryzują się frywolnością…

Z.M: No jest różnica. Ja od samego początku stawiam na profesjonalizm. Sam nie zajmuje się pisaniem tekstów, bo uznałem, że teksty Marzanny są fajne, zawodowe, profesjonalne, stylistycznie dobrze napisane. Przede wszystkim one o czymś opowiadają, nie są byle jakie….. My kładziemy nacisk na to, aby w każdej z piosenek był tak zwany szlagwort – żeby w refrenie był taki zlepek słów, który da się fajnie powtórzyć po jednym czy po dwóch przesłuchaniach. I to jest wielka sztuka stworzyć takie coś, bo refren w piosence jest najważniejszy. Taki ustaliliśmy styl od samego początku i jest on niezmienny. Cały czas go udoskonalamy, żeby to aranżacyjnie i tekstowo było bardzo dobre. Muzycznie się rozwijamy, mamy dostęp do fajniejszych brzmień, mamy też bardziej wyrobione ucho. Fajna aranżacja plus fajny tekścik daje dobrą kompozycje. Nie jest to łatwe ale dużo pracujemy nad tym. Pan nawiązał do tych współczesnych zespołów….. Oni mają troszeczkę inne wzorce, bo słuchają innych wykonawców niż ja. Ja się wychowałem na takich klimatach lat 70tych, 80tych, 90tych: Abba, C.C Catch, Bad Boys Blue, Modern Talking, Joy. Z polskiego podwórka to np. grupa Pod Budą i choćby ,,kap kap płyną łzy, w łez kałużach ja i Ty….’’ albo Urszula i „konik na biegunach” czy „zegarmistrz światła purpurowy” Tadeusza Woźniaka. Dużo też muzycznie czerpałem od moich wujków, którzy wtedy słuchali Chrisa Normana – zespołu Smokie, Janusza Laskowskiego, Krzysztofa Krawczyka. Kiedyś jak zaczynałem grać na weselach to wykonywałem dużo utworów polskich wokalistek: Eleni, Krystyna Giżowska, Małgorzata Ostrowska. Ja jestem wychowany na takich klimatach. Nie wiem czego młodzież słucha w tej chwili komponując swoje piosenki. Niektórzy w wywiadach mówią, że słuchają mnie, że jestem dla nich wzorem, z czego oczywiście bardzo się cieszę. Uważam, że moje utwory są bogate w aranżacje, nie są proste jak to się mówi „kijem po płocie”, my na to zwracamy dużą uwagę, żeby aranżacyjnie było bogato i instrumentalnie. Klimat muzyki disco musi być zachowany, więc nie możemy za bardzo ingerować z żywymi instrumentami. Jeżeli dokłada się tzw. żywe instrumenty, to wówczas zmienia ona swój charakter, jest mniej discopolowa . Sławomir eksperymentuje. Jego „Miłość w Zakopanym” to takie klimaty jak ja kiedyś zaczynałem grać w roku 1983 w zespole Akord – gitara, perkusja, instrumenty klawiszowe. Moja twórczość to wypadkowa tego, czego słuchałem i słucham od lat. Ja w ogóle pochodzę ze ściany wschodniej to te piosenki są takie, jak ja to nazywam, chwytające za serce, dlatego są takie wyjątkowe. Muzyka gra w moim sercu. Ja lubię tworzyć takie piosenki, które da się łatwo zapamiętać.

Ł.K. Zarówno w Pana oficjalnym sklepie www.zenonmartyniuk.pl, jak i w dobrych księgarniach można nabyć książkę „Życie to są chwile” – biograficzny wywiad z Panem. Jest Pan w pełni zadowolony z tej książki? Miał Pan duży wpływ na zawartość książki?

Z.M: Praktycznie cały wpływ. Było bardzo trudno napisać te książkę. Musieliśmy pogodzić koncerty, których mamy bardzo dużo z pisaniem książki. To wszystko działo się na początku 2017 roku. Osoba, która zajmuje się naszym fanpage na facebooku – Marek Kwiecień, zadzwonił do Martyny Rokity. Martyna przyjeżdżała do mnie, to ja jeździłem do Warszawy. Przegadaliśmy ze sobą dziesiątki godzin. Trzeba było wszystko chronologicznie poukładać, poprzypominać, powybierać zdjęcia. Jeżeli była mowa o roku 1995 to trzeba było znaleźć zdjęcia robione w tamtym czasie. Było dość ciężko, ale udało się. Do teraz mam tak, że sobie przypominam pewne fakty np. jadąc z kolegą na koncert, że można by jeszcze to albo to dopisać w książce. Wszystkiego z drugiej strony nie da się opisać. Może kiedyś zrobimy drugie, wzbogacone wydanie, bo faktycznie tych zdjęć to mam setki. Żeby to wszystko zamieścić, to książka nie musiałaby mieć dajmy na to 300 stron tylko 900. Bardzo fajnie wyszła ta książka. Spotykam się z bardzo miłym komentarzem jeśli chodzi o to wydawnictwo.

Ł.K. Mam okazje to zapytam u źródła. Prawdą jest że prawdopodobnie powstanie pełnometrażowy film o Panu?

Z.M.: W tym okresie, kiedy pisaliśmy tą książkę, zadzwoniła do mnie córka Grażyny Szapołowskiej, reżyserka, Katarzyna Jungowska z propozycją czy nie wziąłbym udziału w napisaniu scenariusza do filmu o mnie. Faktem jest, że jestem kojarzony z muzyką disco polo od samego jej powstania. Najpierw miałem zespól Akord w 1983 roku, potem Centrum i dopiero później w 1989 roku ze zbitek ,,Ak’’ i ,,Cent’’ powstał ,,Akcent’’ . Sporo w tym naszym życiu się wydarzyło. Sporo koncertów w Polsce, za granicą, dużo piosenek. Kiedyś to nawet dwie kasety w ciągu roku nagrywaliśmy. Na ten moment scenariusz jest już napisany, prawdopodobnie w tym roku rozpoczną się zdjęcia do filmu. Katarzyna Jungowska skontaktowała się z Martyną Rokitą, która rozmawiała ze mną na potrzeby wspomnianej książki, skonfrontowały się, rozmawiały. Czytałem scenariusz. Jest bardzo fajny. Jeśli wszystko się uda to będzie świetna produkcja.

Ł.K: Jak już mówimy o produkcjach, to kolejna muzyczna produkcja przed Wami. Na fanpage zespołu Akcent Polska pojawiła się informacja, że już niedługo pojawi się nowy utwór, nowy teledysk. Może Pan zdradzić jakieś szczegóły?
Z.M: Będzie to utwór ,,Zaczarowana wyspa’’. Piosenkę nagraliśmy w 2017 roku , teledysk zrobiliśmy na początku listopada 2017 roku będąc na koncertach w Stanach Zjednoczonych. „Zaczarowana wyspa, zaczarowana przystań, tu resetuje zmysły gdy myśli me chmurzą się…. Telefony i zegary nie liczą się tu wcale” i tak dalej to leci. „Zaczarowana wyspa” to nie tak dosłownie chodzi o wyspę, tylko o miejsce, gdzie lubimy przebywać, udać się aby zresetować się, uspokoić się w burzliwym, naszym pędzącym życiu. Teledysk będzie bardziej komputerowy . Sam jestem ciekawy efektów. Wysepka komputerowa, zagraniczna modelka….. Ciekawe jak to wyjdzie bo takiego teledysku na polskim rynku jeszcze nie było.

Ł.K: Dziękuję serdecznie za rozmowę.

Z.M: Dziękuję również i pozdrawiam wszystkich Fanów oraz Czytelników.

PODZIEL SIĘ

Skomentuj

Please enter your comment!
Please enter your name here