Ruch Miejski Zielona Góra przesłał do nas swój komentarz w sprawie Budżetu Obywatelskiego. Społecznicy nie kryją zadowolenia, bo cztery zgłoszone przez nich zadania wygrały i zostaną zrealizowane. Widać, że w tym roku mieszkańcy zdecydowanie postawili na miejską zieleń (czytaj więcej: Budżet Obywatelski wyniki). Już w trakcie zgłaszania projektów i samego głosowania Ruch Miejski zgłaszał swoje uwagi. Zarzucali oni miastu m.in. to, że nie informowali wnioskodawców, których wnioski nie zostały przyjęte w odpowiednim czasie (tak, by mogli się oni do odmowy ustosunkować), a także, że Łącznik Zielonogórski, informator samorządowy (oceniany przez wielu jako tuba propagandowa prezydenta) promował propozycje radnych prezydenckich i innych zaprzyjaźnionych osób. Poniżej publikujemy komentarz Ruchu Miejskiego Zielona Góra.
Ruch Miejski Zielona Góra komentuje budżet obywatelski
Wszyscy wygrani się cieszą, cieszymy się i my – zgłosiliśmy 12 zadań, promowaliśmy 5 z największym potencjałem, 4 nasze zadania wygrały. Hurra! Pięknie dziękujemy za głosy. Poza radością z wygranej potrzebna jest ewaluacja i wskazanie na błędy, potknięcia i porażki tegorocznej edycji.
Czerwona lampka zapaliła się na etapie procedowania. W ubiegłym roku Budżet trafił na plakaty promocyjne polityków konkretnego ugrupowania w ramach ocieplania ich wizerunku. Chyba skutecznie, skoro kolejna grupa postanowiła pokazać troskę o zaniedbane kąpielisko. Jednak ani ulotki, ani siła przebicia radnych obozu prezydenckiego, ani akcja promocyjna w „Łączniku Zielonogórskim” nie pomogły pomysłowi, skądinąd słusznemu, żeby wreszcie zadbać o basen w Ochli. Zielonogórzanie nie uwierzyli w możliwość sfinansowania remontu za milion i nie pozwolili na upolitycznienie przedwyborcze ich obywatelskiego narzędzia.
Zmartwił nas drastyczny spadek liczby oddanych głosów w stosunku do ubiegłorocznej edycji i ogrom nieważnych głosów. A pomysł młodych ludzi przyśpieszenia głosowanie nad BO, by łatwiej go było wpisać i zaplanować w budżecie miasta, został odebrany jako wykorzystanie narzędzia obywatelskiego w przedwyborczej kampanii. Zaufanie obywateli do Budżetu Obywatelskiego, zamiast rosnąć, zmalało.
W przyszłym roku wszystkie Budżety Obywatelskie w kraju regulowane będą ustawowo,
a tymczasem tegoroczny Budżet obnażył logistyczne słabości urzędu miasta. Niby prezydent powołał grupę roboczą do prac nad kształtem Budżetu Obywatelskiego, ale powołał doń osoby wedle sobie znanego klucza, naboru otwartego nie było (o tym, że taka grupa istniała, dowiedzieliśmy się, kiedy już się rozwiązała). Konkretnych efektów nie było.A przydałyby się rozwiązania zabezpieczające przed kawałkowaniem dużych projektów na cząstkowe – mniejsze i przed tzw. kartelizacją BO w okręgach.
Zapomniano o uchwale Rady Miasta lub zarządzeniu Prezydenta porządkującym organizację Budżetu Obywatelskiego. Link na stronie urzędu dla budżetu 2019 odsyłał do uchwały Rady Miasta dla budżetu 2018. To wyjątkowo naganna praktyka. Społecznicy bali się zbierać pisemne głosy, bo nie zalegalizowano tej czynności, a przecież mamy RODO. Wszyscy słyszeli o kłopotach prawnych mieszkańca Os. Braniborskiego, którego za nieuprawniony dostęp do list nazwisk mieszkańców uczestniczących w konsultacjach społecznych ścigał prokurator (ten sam prokurator nie zainteresował się faktem, że radny te same listy woził w bagażniku i wydał na tzw. gębę osobie nieznanej i nieuprawnionej).
Do Regulaminu, który niby był, a jednak go nie było, w urzędzie się nie stosowano. Nie zapewniono społecznikom drogi odwoławczej, a nawet ją uniemożliwiono. Nie trzymano się ogłoszonego kalendarza poszczególnych etapów. Weryfikacja wstępna zadań przebiegła w sposób budzący co najmniej wątpliwości. Były przecieki, ile głosów oddano, przed ogłoszeniem wyników. Użyjmy cytatu z Orwella: „Wszystkie zwierzęta są sobie równe, ale niektóre są równiejsze od innych”. Tak to się odbyło w naszym zielonogórskim folwarku. Najdobitniej pokazała to przeprawa Ruchu Miejskiego z „Łącznikiem Zielonogórskim”, który promował kilka zadań i kilka osób – autorów pomysłów.
Prosiliśmy o zapewnienie w publicznym medium finansowanym z budżetu miasta promocji wszystkich projektów zgłoszonych przez mieszkańców. Pozwolono nam jedynie na wyliczenie pomysłów obywateli. Ocenzurowano nasz tekst (nieopublikowany fragment dołączamy w załączniku).
Jeżeli szukać przyczyny spadku zaangażowania mieszkańców w głosowanie i kilku tysięcy oddanych nieważnych głosów, to w podskórnym ich przekonaniu, że coś jednak jest nie tak z tym Budżetem Obywatelskim, jak powinno być. I jeśli kończyć naszą analizę kolejnym: Hurra!, to będzie to hurra z faktu, że rośnie świadomość obywatelska i kolejna próba manipulacji już w Zielonej Górze nie przejdzie.











