Dark fantasy – gatunek, który odcisnął piętno na polskich millenialsach

0
127
fot. materiały prasowe

Polska fantastyka od lat skupiona jest wokół dark fantasy – gatunku, który od lat rozwijał się w naszym kraju i kształtowany był nie tylko przez książki fantasy, ale również za pośrednictwem magazynów i gier. Jak wyglądała scena rodzimej fantastyki u swoich początków, a jak prezentuje się obecnie?

  1. Polskie książki dark fantasy
  2. Gdzie można szukać ich inspiracji?
  3. Zachodniosłowiański humor przebija z brudnego świata

Polskie książki dark fantasy

W 1990 roku Andrzej Sapkowski napisał zbiór opowiadań “Wiedźmin” dla magazynu Fantastyka, tworząc jednocześnie podstawę pod swoją sagę książek i opowiadań. Równolegle do tego powstawały mniej lub bardziej popularne serie i książki fantasy autorów takich jak Komuda, Piekara czy Pilipiuk. Wszystkie one trzymały się inspiracji historycznych, wątków łotrzykowskich i antybohaterów, a także ciągłego pokazywania przyziemności życia.

Gdzie można szukać ich inspiracji?

Opisane wyżej konwencje spopularyzowały się w latach 90., kiedy wśród młodzieży dominowały magazyny takie jak “Nowa Fantastyka”, publikujący dzieła początkujących twórców dzisiejszej polskiej fantastyki, czy “Magia i Miecz”, będący pierwszym magazynem umożliwiającym Polakom granie w RPG. Równolegle rozkwitały larpy i konwenty fantasy, a całe środowisko rozwijało się, korzystając ze wspólnych inspiracji. Symbolem tamtej twórczości była “Jesienna Gawęda” Ignacego Trzewiczka, opisująca polską interpretację wciąż najpopularniejszego w Polsce systemu RPG, czyli WFRP. Trzewiczek opisał w niej karykaturalną wręcz konwencję “błota, jesieni i rozpaczy”, prezentującą rzeczywistość jako znacznie brutalniejszą i pesymistyczną. I chociaż nazwisko Gawędy w dzisiejszych czasach jest zwykle hasłem budzącym uśmiechy politowania lub nostalgii, to popularni w Polsce autorzy książek fantasy i ich fani przywiązują olbrzymią wagę do pokazywania świata w mroczny sposób.

Zachodniosłowiański humor przebija z brudnego świata

Mimo serii takich jak “Ja, Inkwizytor” Jacka Piekary, które skupiają narrację na świecie bez nadziei, większość polskich książek fantasy wydaje się wykorzystywać taką prezentację świata nie tylko dla samego gorzkiego posmaku realizmu, ale również dla możliwości żartowania ze zła świata. Zarówno Wiedźmin, jak i cykl o Wędrowyczu parodiowały baśnie, historyczne wydarzenia, najpopularniejsze motywy RPG czy nawet samo środowisko polskich fanów Zewu Cthulhu czy twórczości Lovecrafta, mając jednocześnie okazję nakreślenia zabawnego nastroju poprzez karykaturalną rzeczywistość. Wiejski alkoholik pokonujący demony egzorcyzmując je “Kapitałem” Marksa czy królewna i siedmiu krasnoludków, którzy prowadzą bandyckie życie, zabijając niewinne ofiary, to doskonałe przykłady na to, jak polskie fantasy szuka inspiracji w wyśmiewaniu pokracznego świata, oddalonego od “nierealistycznych bajeczek”.

PODZIEL SIĘ

Skomentuj

Please enter your comment!
Please enter your name here